was successfully added to your cart.

Wesele marzeń

Roma i Janusz byli już razem ponad dziesięć lat. Poznali się jeszcze w klasie maturalnej. Z tej okazji postanowili, że koniec tego roku i zarazem początek nowego, spędzą w Zakopanem. Postanowili, że wyjadą dwa dni wcześniej. Raz, żeby ominąć korki, a po drugie chcieli jeszcze spokojnie pochodzić sobie po okolicy. Janusz dobrze wiedział, jak bardzo Roma jest zakochana w górach. Zastanawiali się tylko, czy będzie taka prawdziwa, biała zima w górach. Jednak jeszcze zanim wjechali do Zakopanego, spotkały ich tak intensywne opady śniegu, że nie mieli złudzeń czy zastaną zimowe, górskie pejzaże na miejscu. Jak tylko dojechali do hotelu, odebrali klucze, rzucili bagaże i wybrali się na spacer. Zamiast zatłoczonych Krupówek, wybrali boczne, wąskie uliczki z pięknymi widokami na góry. Spacerując tak w poszukiwaniu przytulnej kawiarenki, Romie rzuciła się w oczy witryna studia fotograficznego, za którą wystawione były ślubne fotografie. Od razu zapomniała o doskwierającym mrozie i kubku gorącej herbaty, na który jeszcze przed chwilą miała tak wielką ochotę. Zachwycającą się Romę zauważył fotograf, który akurat wyprowadzał psa na spacer, zawsze chodząc trasą obok swojego studia. Roma opowiedziała mu, że jej marzeniem jest taki góralski ślub z prawdziwego zdarzenia i wszystkimi tradycjami. Nawet już o tym rozmawiała z Jankiem i mieli wstępne plany, ale nie mówili jeszcze nic swoim rodzicom. Roma zapytała, czy mogłaby obejrzeć więcej zdjęć. Niestety fotograf nie miał przy sobie kluczy do salonu, ale polecił im aby po powrocie do hotelu wpisali sobie w Internecie fotograf weselny Zakopane, to jego strona wyświetli się na pierwszym miejscu. Szczególnie polecił im galerie dla zakochanych, bo akurat miał mało pracy, więc chętnie mógłby zrobić im taką sesję w różnych zakątkach Zakopanego. Roma była zachwycona tym pomysłem. Roma i Janek nie wiedzieli, czy w hotelu, w którym się zatrzymali, będzie dobry Internet ze względu na zapowiadane mocne opady śniegu w nocy, więc postanowili wziąć wizytówkę od fotografa, żeby się umówić. W zasadzie mieli jeden dzień wolny przed sylwestrem, więc od razu zdecydowali, że kolejnego dnia wybiorą się na zdjęcia. Pozostało tylko dogadać godzinę i miejsce spotkania. Wracając do hotelu, Roma mimo siarczystego mrozu promieniała ze szczęścia i nie mogła się już doczekać kolejnego dnia. Kiedy zziębnięci wrócili do pokojowego hotelu, zamówili gorącą góralską herbatę i owinięci w kocu przeglądali galerie, które polecił im fotograf. Przy okazji wpadli na pomysł, że zamówią dla rodziców fotoksiążkę z tej sesji.